01.09 MEN naraża uczniów i nauczycieli na pandemię

Partia Zieloni wyraża swoje najwyższe zaniepokojenie bardzo pobieżnym potraktowaniem przez MEN obszaru uruchamiania nauki 1 września w szkołach.

Przygotowane wytyczne niewystarczająco zabezpieczają uczniów, nauczycieli oraz nie dają możliwości powrotu do normalnego poziomu nauczania, który w trybie online nie spełnia podstawowych kryteriów jakościowych.

Cała odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci, nauczycieli i rodziców została przerzucona na dyrektorki i dyrektorów szkół, którzy nie dysponują merytorycznym przygotowaniem do oceny bezpieczeństwa w warunkach pandemii. […]

Patrząc na działania rządu, dla którego priorytetowym działaniem jest bezpardonowa walka o władzę, mamy nieodparte wrażenie, że edukacja jest kulą u nogi, którą trzeba szybko zneutralizować, delegując odpowiedzialność na dyrektorów placówek i samorządy. 5 sierpnia minister edukacji poinformował, że 1 września dzieci i młodzież mają wrócić do szkoły, w których podstawowym modelem pracy jest model tradycyjny – czyli nauka w klasach liczących średnio 30 uczniów.

Komunikat w pełnej gotowości do podjęcia nauki jest typowy dla resortu edukacji. Podobne oświadczenie o wzorcowym przygotowaniu do nauki zdalnej złożył publicznie minister Piontkowski po zamknięciu szkół w czasie pandemii. Jak wyglądało to w praktyce wszyscy wiemy: spadek poziomu nauczania, delegowanie większości zadań na rodziców oraz wykluczenie tysięcy uczniów z procesu edukacji, którzy zniknęli z systemu na wiele miesięcy. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie wie – jak przyznaje – jak wielka jest skala tego problemu. Zdaniem Sławomira Broniarza, szefa ZNP, jest to kolejna próba obronienia ministerialnego stołka.

Sprawę komplikuje dodatkowo zmiana na stanowisku ministra zdrowia. Nowy minister niekoniecznie musi podzielać zdania ministra Szumowskiego w temacie wprowadzenia regionalizacji tak, aby szkoły w powiatach (w zależności od zagrożenia epidemiologicznego) mogły wprowadzić edukację mieszaną, czyli zdalną i w klasach. Dodatkowo w ostatnich tygodniach lawinowo wzrosła liczba zachorowań, co kategorycznie powinno być uwzględnione.

⚠️ MEN zarządził, że szkoły mają od 1 września do wyboru trzy warianty: naukę w szkole w przepełnionych klasach, nie dających możliwości do zachowania dystansu i reżimu sanitarnego, naukę hybrydową, gdzie część uczniów uczy się w szkole, a część online, oraz pełny powrót do nauki online.

Wariant pierwszy nie daje szansy na zachowanie wytycznych GIS oraz MEN, rozpoczynając od dopuszczenia do nauki dzieci zdrowych z jednym termometrem na szkołę, mycia po zajęciach wszystkich pomieszczeń, chronienia przed nadmiernym obciążeniem przestrzeni wspólnych, na wydawaniu zmianowo posiłków kończąc. Szkoły nie dostały wsparcia na zakup środków higieny oraz zatrudnienie personelu pomocniczego, który dbałby o higienę pomieszczeń po każdych zajęciach. Na środki higieny pieniądze mają wyłożyć rodzice, co doprowadzi do lawinowego skoku zachorowań w szkołach, w których rodziców nie stać na dodatkowe finansowe wsparcie placówek.

Wariant hybrydowy, łączący naukę w szkole z nauką online, jest wariantem najtrudniejszym, bo wymagającym zwiększenia liczby nauczycieli lub wydłużenia godzin pracy tych już zatrudnionych.

Ostatnim wariantem jest nauczanie w pełni online, co efektywnie wymusiło by dodatkową pracę rodziców w domu, na którą mało kto może sobie pozwolić. MEN mimo, że nie było wiadomo, czy powrót do szkoły we wrześniu będzie możliwy, nie zrobił nic, aby nauczanie online usprawnić. Nie została stworzona standardowa platforma online, nauczyciele nie otrzymali wsparcia w uzupełnieniu wiedzy cyfrowej, samorządy nie wyposażyły nauczycieli w komputery i drukarki, co oznacza, że nauczyciele musieliby kontynuować nauczanie na własnym sprzęcie, z użyciem własnego internetu i własnych narzędzi. Nikt nie zatroszczył się o uczniów wykluczonych technologicznie, nieposiadających komputerów i dostępu do internetu.

Stracono pół roku po wybuchu pandemii. Rząd nie zadbał o wyposażenie potrzebujących nauczycieli i uczniów w sprzęt elektroniczny, jak również oprogramowanie do nauki zdalnej. Nie przeprowadzono ogólnopolskich szkoleń nauczycieli w obsłudze niezbędnych narzędzi, nikt nie zajął się kwestią potężnych zaległości edukacyjnych, wynikających z faktycznego braku kontaktu ze szkołą przez niemal całe drugie półrocze. MEN nie zapewniło szkołom i samorządom dodatkowych środków na zajęcia wyrównawcze. Wraz z postępem pandemii, zaległości będą tylko narastać.

Do 1 września pozostało kilka dni, a ministerstwo dopiero teraz rozpoczyna przygotowania do opracowania procedur dla szkół. Żądamy, aby MEN, Ministerstwo Zdrowia i wszystkie odpowiedzialne za ten obszar instytucje potraktowały temat edukacji jako priorytetowy i nietraktowanie najmłodszych członkiń i członków społeczeństwa jako mięsa armatniego do oceny zagrożenia epidemiologicznego. Rząd wiele mówi o ochronie dzieci – najwyższy czas, aby faktycznie posłuchał własnych rad.